Potrzebne
to jest, niewątpliwie. Ale jak tu trafić w środek dopasowany w najmniejszym
detalu dla nas? Niestety nie ma innego wyjścia jak próbować, próbować i jeszcze
raz próbować. Miałam trochę problemów tu a zwłaszcza TAM, ale to już stare
czasy. Od dawna jest cisza i spokój (odstawiłam pigułki i „jak renkom łodjon”),
ale do tej pory używałam środka z SLS, wziętego z reklamy i używanego przeze
mnie bez entuzjazmu – 100% przyzwyczajenia. Dlaczego nie sięgnąć po coś innego?
Zwłaszcza gdy to coś nie zawiera paskudnego SLS-a? Bez żalu opuściłam stary
port i wpłynęłam do innego. I siedzę i zadowolona jestem…