Potrzebne
to jest, niewątpliwie. Ale jak tu trafić w środek dopasowany w najmniejszym
detalu dla nas? Niestety nie ma innego wyjścia jak próbować, próbować i jeszcze
raz próbować. Miałam trochę problemów tu a zwłaszcza TAM, ale to już stare
czasy. Od dawna jest cisza i spokój (odstawiłam pigułki i „jak renkom łodjon”),
ale do tej pory używałam środka z SLS, wziętego z reklamy i używanego przeze
mnie bez entuzjazmu – 100% przyzwyczajenia. Dlaczego nie sięgnąć po coś innego?
Zwłaszcza gdy to coś nie zawiera paskudnego SLS-a? Bez żalu opuściłam stary
port i wpłynęłam do innego. I siedzę i zadowolona jestem…
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soraya. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soraya. Pokaż wszystkie posty
środa, 26 marca 2014
niedziela, 23 marca 2014
SORAYA Żel pod prysznic So fresh! Sunny Peach
Żel ten zachwycił mnie zapachem…
Brzoskwinie uwielbiam w każdej posatci i nie ma piękniejszego zapachu
kosmetyków, niż takie, z nutka tego aromatu. W tym przypadku czujemy
brzoskwinię prosto z syropu, słodką i soczystą, tym bardziej więc ślinka
cieknie. Żel sprawuje się zaskakująco dobrze, odpowiada potrzebom mojej skóry,
która zimę zniosła jako tako, ale wciąż potrzebuje łagodnej, nie wysuszającej pielęgnacji.
Jeżeli chcecie tchnąć mocny powiew wiosny do waszych łazienek, macie przed sobą
poważnego kandydata do tej roli!
Subskrybuj:
Posty (Atom)