Cośtam kiedyś słyszałam, że są
miejsca na ziemi, gdzie z dobrym skutkiem używa się gałązki do mycia zębów. Pierwszy
raz natknęłam się na wzmiankę o tym sposobie w „Hebanie” Kapuścińskiego. To
logiczne, że w miejscu, w którym ograniczony jest dostęp do dóbr cywilizacji,
ludzie znajdują sposób, by zaspokoić swoje potrzeby. Nie od dziś wiadomo, że to
co inne, nie koniecznie znaczy gorsze, a nasze cywilizacyjne cuda nie raz
ustępują pola naturze. Miswak w moim domu stanowił najbardziej egzotyczny
element, jaki mogłam sobie wyobrazić. Przyzwyczajona do „tradycyjnych” metod
musiałam zapomnieć o wszystkim z czym kojarzyło mi się mycie zębów i otworzyć się
na nowe, inne…