Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glinka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glinka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 września 2014

FULL MELLOW maseczka Glam Face






Opakowanie
Surowe, jak to Full Mellow ma w zwyczaju. Prosty biały słoiczek plastikowy, oklejony naklejkami z informacjami na temat składu i sposobu użycia. Oczywiście bezawaryjne :)
                 
Zapach
Neutralny, kojarzy mi się z wodą morską.

Skład
Błoto z Morza Martwego, Woda destylowana, Glinka Kaolinowa, Witamina E, Oliwa z Oliwek



Konsystencja
Bardzo gęsta, bez dodania wody rozsmarowanie jej jest praktycznie niemożliwe, proponuję rozcieńczyć wodą termalną.



Działanie
Ciężko się nakłada, maseczka błyskawicznie Wysycha i konieczne jest przy jej nakładaniu posiłkować się wodą. Woda termalna była moim sprzymierzeńcem również w trakcie trzymania maseczki na twarzy, ponieważ wysychanie było błyskawiczne- co chwilę pojawiało się uczucie ściągnięcia. Po około minucie poczułam lekkie szczypanie, które utrzymywało się przez cały czas działania maseczki, lecz tylko przy pierwszej aplikacji, pozostałe już nie dały takiego efektu. W swej konsystencji nie jest jednolita jak maseczki z glinki, lecz posiada maleńkie drobinki, które sprawiły, że nie mogłam się powstrzymać, by nie zrobić sobie masażu przy zmywaniu maseczki. Spłukuje się bardzo łatwo i nie pozostawia zaczerwienień, nawet w przypadku masowania skóry! Bezpośrednio po jej zmyciu skóra jest napięta, uelastyczniona, nawilżona i gładka jak pupa niemowlaka. Czuć minimalny film na skórze, coś w rodzaju elastycznej powłoki, jednak przyjemnej i zupełnie nie zawadzającej. Krem nałożony po takim zabiegu wchłania się błyskawicznie  






Cena: 22,5zł/50g

Dostępna TUTAJ




Więcej Full Mellow:




piątek, 11 kwietnia 2014

ORGANIQUE Glinka Ghassoul







Maseczka ta towarzyszy mi naprawdę od bardzo, bardzo dawna. Wydaje mi się, że niektóre niedoskonałości mojej cery są wynikiem lenistwa i zaniechania regularnego jej stosowania. Kiedyś uparłam się na nos i kładłam maseczkę kilka razy dzień po dniu, efekt: zero czarnych kropek. Jest rewelacyjna, ale przygotujcie się na niezbyt miłe doznania w trakcie jej prac nad waszą skórą…
Zwłaszcza, jeżeli do jej rozrobienia użyjecie samej wody!




Opakowanie
Plastikowy słoik zamykany nakrętką. W środku brak dodatkowego zabezpieczenia w postaci folii. Całość miła estetycznie, prosta, znajdziecie na nim informacje o produkcie, sposób przygotowania i skład (Marrocan Lava Clay)

Zapach
Na sucho takowego nie posiada, po rozrobieniu czuć bardzo leciutki zapaszek: ni to przyjemny ni to drażniący.


Konsystencja
Przygotowana według przepisu jest właściwie pastą, nie maseczką, rozrobiona w proporcjach 1:2 (glinka :woda)+olejek przybiera konsystencję dużo łatwiejszą do nałożenia, ale równie skuteczną.




Działanie
Koszmar i rewelacja.
Maseczkę najłatwiej nakłada się pędzlem. Bardzo dobrze trzyma się skóry, nie spływa, pozwala na wykonywanie zwyczajnych czynności. Początkowo, gdy jest mocno wilgotna, czuć miły chłodek, który stopniowo zamienia się w spięcie skóry, swędzenie spowodowane kurczeniem się i pękaniem maseczki. Gdy zasycha ciężko powstrzymać się przed krzywieniem się i robieniem dziwnych min, byle tylko przestało swędzieć. Można tego uniknąć nie dopuszczając do jej wyschnięcia. Po wyschnięciu maseczka osypuje się, ale nie na tyle równomiernie, by ją zetrzeć, bez wody się nie obejdzie, najlepiej mocno ciepłej. Chrońcie usta wasze! Nie wypłukuje się łatwo i przyjemnie, gdy się tam dostanie. Bardzo lubi czepiać się włosów i topornie idzie ich oczyszczanie.  Po zmyciu glinki spodziewajcie się ognia na twarzy przejawiającego się i w dziwnie ciepłej buzi i w ognistej barwie, która utrzymuje się dość długo. Te wszystkie fantastyczne wydarzenia, które wielokrotnie stały się moim udziałem powodują, że chcę wam przekazać jedną mądrą myśl: ładujcie w nią szczodrze olejek! Producent zaleca, by była to niewielka ilość, ale niewielka ilość, którą raz spróbowałam dodać nie zmieniła nic, więc teraz dodaję do niej kilka solidnych strzepnięć. Świetnie sprawdza się w tej roli arganowy, który po prostu genialnie współgra z tą glinką. Maseczka zmywa się o wiele łatwiej niż bez niego, w suchej wersji nie mogłam się jej pozbyć bez tarcia niektórych miejsc gąbką, co dodawało jeszcze ognia. Po zastosowaniu skóra jest jedynie lekko różowa, rewelacyjnie oczyszczona i gładziutka. Mam wrażenie, że maseczka w towarzystwie olejku arganowego oczyszcza lepiej niż bez niego. Jeżeli jednak nie wkropicie żadnego i tak możecie się spodziewać świetnie oczyszczonej skóry. Bez wahania mogę nazwać jej oczyszczające właściwości spektakularnymi!!! Takich efektów nie dała mi żadna inna oczyszczająca maseczka NIGDY! Dobrze nawilża, zwęża pory, złuszcza również martwy naskórek.  Cud miód i malina!







Cena: około 20zł/100g
Organique znajdziecie  TUTAJ.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...