Kto nie lubi od czasu do czasu
zaszaleć i poleżeć ciut za długo w
wannie? Czynię to tak rzadko, że
obdarowana przez A. taką wypaśną kulą, w końcu doszłam do wniosku, że należy mi
się, a co?! I tak nie mogę tego nazwać pełnią relaksu, kiedy przez otwory w
drzwiach łazienki widzę kawałek buzi Karmelka. Drzwi do łazienki działają na
nią jak magnez zawsze wtedy, kiedy mam możliwość odsapnięcia chwilę i zajęcia
się sobą, nieistotne ile super ciekawych osób się w domu znajduje. Poganiana
wyrzutami sumienia z powodu tak brutalnie izolowanego dziecka ;) porozkoszowałam
się chwilką i wróciłam do rzeczywistości…