Nazbierało się nowości, nazbierało…
Najświeższe przybyły wczoraj, starsze nawet i miesiąc temu. Bez względu na to
jak się u mnie znalazły, były gorąco wyczekiwane! Nie przedłużając:
O miejscu, z którego przybyły,
mogliście przeczytać tutaj. Balsamu (1) już używam i jest REWELACYJNY! Peeling (2)
jeszcze chwilkę poczeka, krem do twarzy (3) miał być kremem pod oczy, ale nie
sprawdziłam co mi pani ładuje do siateczki i zorientowałam się 200 km dalej :/
Kremów do twarzy mam spory zapas, ale tego nie przepuszczę! ;)
Kosmetyki, których póki co nie ma w
Polsce, dla mnie również są one zagadką, mam nadzieję, że sprawdzą się
świetnie: balsam do ciała karmelowo-truflowy i magic – finish: cudotwórczy
podkład. Robię zdjęcia i odpalam tego magica, bo zdycham z ciekawości,
zwłaszcza, gdy obejrzałam ten filmik
Kupeczka z Flora Mare. Również
niedostępna na polskim rynku, niemniej ciekawa. Kolejno 1-krem pod oczy,
2-balsam z granatu, 3-roll-on do twarzy (stosuję, pachnie cudnie, uzależniłam
się), 4-hydro serum do twarzy. Któryś zaciekawił was szczególnie?
Część wygranej konkursu u Smieti, która przywróciła mi wiarę w
gry losowe. Z tego co kojarzę, jest to moja pierwsza losowa wygrana (ale ręki
nie dam sobie uciąć). Pełną nagrodę możecie zobaczyć TUTAJ, ja niestety wpakowałam ją w
jakieś tajemne miejsce, bo nijak dziś nie mogłam jej znaleźć, by zrobić zdjęcia
(mama?). Na zdjęciu kolejno: 1-krem morskie minerały, 2-krem przeciwzmarszczkowy pod oczy, 3-krem na noc.
I na sam koniec zostawiłam Lambre, w
którym oczywiście od razu musiałam pogrzebać: 1-krem pod oczy, 2-perfumy (bajka!)
Od czego zacząć???





